Second Life-Moim FIRST LIFE

Temat: Kącik ogrodniczy - Problem z kretami
Ciągle jeszcze moszczę się w nowym gnieździe i jestem zajęty rozlicznymi sprawami domu.
Jednak już teraz widzę problemy, jakie będę miał w ogrodzie, ale dopiero wiosną, bo teraz jest już za późno na pastwienie się nad tym skrawkiem ziemi (Ziemi).
Właściwie, to jest jeszcze ogrodzone pole, z którego trzeba będzie zrobić ogród. Cieszę się z tego, bo roboty jest do cholery, a jedną z moich pasji jest babranie się w glebie.
Póki co, w ogrodzie rządzą krety i inni mieszkańcy podziemnego świata. Obserwuję zwalczanie podziemia w ogrodzie sąsiadującym z moim. Tylko obawa przed oskarżeniem, iż naruszam czyjś mir domowy powstrzymuje mnie przed pokazaniem dramatycznego fotoreportażu z frontu walki sąsiada z jego podziemną opozycją.
Najpierw obserwowałem, jak na rozległym i nieźle utrzymanym przydomowym trawniku pojawiały się regularne szeregi kopców. Sąsiad, w listopadowe pogodne poranki, codziennie przed udaniem się do pracy w kwidzyńskim szpitalu rozpoczynał dzień od rozgrzebywania tych kopców, a następnie wężem ogrodowym wlewał tam hektolitry wody. Tyle widziałem, a wyobraźnia podkładała mi obrazki z filmików o Krtku, który pod podziemnym prysznicem śpiewał sobie czeskie piosenki w TV-dobranockach.
Po tych orzeźwiających kąpielach mieszkańcy podziemnego świata wyraźnie nabierali wigoru, bo nazajutrz pojawiały się rzędy jeszcze bardziej okazałych kopców na wypielęgnowanym trawniku.
Na początku tego miesiąca pan Doktor zmienił taktykę. Po niwelacji kopców, trzonkiem grabi penetrował krecie tunele, w które następnie coś tam wkładał. Nie odpalał tego i nie dymiło to.
Z wdzięczności za otrzymane prezenty, już drugiego dnia krety rewanżowały się swemu darczyńcy regularnymi rzędami kopców świeżo wygrzebanej ziemi.
Obserwując to zwalczanie podziemia (z braku wyboru innych widoków ze swego okna) bynaj.mniej nie odczuwałem żadnego schadenfreude, choć przekornie kibicowałem tym ryjącym, a sąsiada zdruzgotanego swą porażką widziałem raczej jak Napoleona przechadzającego się pod Waterloo pomiędzy kretowymi kopcami. Choć ze znacznego dystansu, to jednak widzę, że wkrótce wykombinuje on jakąś swą nową wunderwaffe.
Teraz widzę, że dr.X zawiesił walkę z podziemiem swego trawnika, ale jego mieszkańcy też już nie przejawiają takiej aktywności jak w czasie minionych działań frontowych. Tylko okazjonalnie pojawia się nowy kopiec , a zauważyłem, że zawsze jest to zwiastun dobrej pogody.
Być może jedyną metodą koabitacji z trawnikowym podziemiem jest metoda Okrągłego Stołu przećwiczona na nas, na naszej powierzchni w skali makro w 1989 r.
Tak jak to się odbyło w Magdalence należałoby więc z kretem wypić brudzia, obłapić się, nazwać go kretem honoru i podzielić się strefami wpływów.
Dzisiaj, jako już znacznie spróchniały były działacz podziemia podzielę się swą chyba zasadną obawą, że krety i tak zachowają swą władzę nie tylko pod, ale i nad trawnikiem, czego potwierdzenie widzimy wokół siebie na całym naszym polskim trawniku.
Źródło: e-kwidzyn.pl/forum/viewtopic.php?t=4451